"Obywatele! Miejcie sumienie!
Nie pijcie -
Wódka was kładzie!"
Tak zakończyłem swoje przemówienie
Wczoraj na Miejskiej Radzie.
Następnie wygłosił expose
Przewodniczący Dudek,
Żeby ze względu na zgrozę
W ogóle znieść
Sprzedaż wódek,
Jako że - proszę państwa -
Zaistniał problem pijaństwa!
"Fakt (mówił) stwierdzić ten muszę,
Gdyż wczoraj spostrzegliśmy sami,
Że w naszym miasteczku
Były t r z y ratusze
Pod t r z e m a
Osobnymi
Księżycami!"
"Niech to się już (mówił) nie zdarza!
Dewizą trzeźwość,
Celem naszym - praca!
Wykreślmy z elementarza
Słowa: "Ala ma k a t z a!"
I Dudek dalej zaznacza:
"Czy was nie oburza,
Nie złości,
Że społeczeństwo się zatacza
Na drodze do lepszej przyszłości?!
Musimy skończyć z tym w porę
I znieść sprzedaż wódek od grudnia:
W niedziele i w piątki - wieczorem,
W soboty zaś - do południa!..."
W tym miejscu
Rozległa się wrzawa,
Huczne oklaski i brawa -
Lecz ktoś się odezwał po chwili,
Że to nie rozwiąże problemu,
Bo ludziom
Się wszystko
Pomyli!
Szczególnie po pijanemu.
"To (krzyknął)
Nieprzemyślane!"
I z miejsca wystąpił z przemową,
By ograniczać na zmianę
Raz czystą -
Raz kolorową!
Tu znowu
Rozległa się wrzawa,
Huczne oklaski i brawa -
Ale z prezydium ktoś odrzekł,
Że projekt ten
Celu nie ziści,
Bo
Primo - mieszać niedobrze!
Secundo - są daltoniści!
By sprawę rozwiązać zarazem
Stanowczo (!)
I humanitarnie (!!!),
On wnosi, by pełnym zakazem
Objąć kawiarnie!
Tu wszyscy objęli się czule,
Ze łzami wołając:
"Tak! Tak!"
Albowiem
Kawiarni
W ogóle
U nas w miasteczku brak.
Gdy plenum więc
Jednogłośnie
Swą wyraziło już zgodę
I odśpiewano podniośle
Masową pieśń "Cichą wodę" -
Zrobiono maleńką libację,
Po której orzekli
Nawet abstynenci,
Że jednak
Kopernik
Miał rację:
Ziemia się kręci!