Doprawdy żal mi tych narodów,
którym do śmiechu brak powodów...
Zjechałem cały już kontynent
i z pewną dumą Wam wyjawię,
że nigdzie turystycznych przynęt
tyle, co w naszej Warszawie...
Bo cóż to za życie
gdzieś tam w dobrobycie,
gdzie wszystko działa znakomicie?
Gdzie człek, co zechce - sobie kupi,
po prostu w sklepie...
Jak ten głupi!
Gdzie wobec pełnych lad i witryn
żadnej radości z kila cytryn!
Gdzie nie zadziwi globtrotera
wywieszka skromna, ale szczera:
"Przepraszamy - afera!"
Po prostu nudno - nieciekawie,
nie to, co w naszej Warszawie!
U nas czy w windzie,
czy gdzie indziej
zazdrością każdy przybysz pała...
U nich też technika wspaniała,
ale tam nudno:
tam działa!
U nas dojrzewa się i rośnie
już w najwcześniejszej życia wiośnie...
Dwunastolatków spotyka się para:
”Cześć, stary! ”
”Cześć, stara!”
Na najweselszych w świecie ulicach
najpiękniejsze na świecie dziewczęta!
Warszawa nie tylko się nimi zachwyca,
ale i dba - i pamięta...
Cała dzielnica zafrapowana
nowym amantem panny Mieci:
"Czy to poważny jakiś amant?"
"Poważny! Ma żonę i dzieci!"
I choć los niezbyt był łaskawy,
żart zawsze bliski sercu Warszawy...
Bo czyż istnieje gdzieś w Europci
u l i c a, która zwie się Dowcip?
A u nas jest - ulica Dowcip!
Patrzysz i myślisz,
i szukasz niuansów:
Dlaczego tuż koło
Ministerstwa Finansów?..
Aż ci wyłuszczy rzecz tak oto
jakiś warszawski stary jubilat:
"Ulica Dowcip istnieje po to,
że by się nie śmiać
z placu Defilad!"
Doprawdy żal mi tych narodów,
którym do śmiechu brak powodów.