Z miłym uczuciem wstaję co dnia,
w sercu pogoda,
ruchy żwawsze...
Pomyśleć:
Ludzkość - to przecież j a!
Cząsteczka, ale zawsze.
Pomyśleć:
wszyscy toczą dziś boje
o Dobro Ludzkości,
znaczy się - moje!
O Szczęście Ludzkości,
znaczy się - moje!
Doprawdy - jeden czart wie,
czym ja się jeszcze martwię...
Tysiące zagranicznych gości -
politycy,
mędrcy
i burżuje -
wciąż mają usta pełne Ludzkości!
(Ciekawe, jak ja im smakuję -
bez przypraw,
bez konfiturki
i nie obrany ze skórki?)
I oto znowuż koło wtorku
zjadą się (dla mnie!) w Nowym Jorku
najwięksi na tym globie.
Dla mego Dobra ten coś powie,
dla mego Szczęścia ów coś powie,
a ja tu sobie
poczekam w Krakowie -
wzruszony, że im chce się
tak - w moim interesie...
Dla mnie się te Osobistości
trapią o Lepsze Jutro Ludzkości -
o, jak Je za to uczczę?
To J u t r o cieszy mnie ogromnie
i nawet, jeśli idzie o mnie,
pal sześć -
niech będzie Pojutrze!
Tymczasem sam we własnym zakresie
zadbam o Ludzkość -
niech się podniesie!
Zarobię na kilo mięsa bez kości
dla siebie - czyli
dla Ludzkości.
A gdy już Ludzkość się nawcina -
szczęśliwy, że jej w dołku nie rwie -
pójdę na ludzki film do kina,
niech Ludzkość się rozerwie!
Zaś kiedy w parku mrok zagości,
powiodę damską cząstkę Ludzkości
w ową liryczną ciemność
na skromne,
niewinne
trele-morele
(żeby Ludzkości nie było za wiele) -
niech Ludzkość ma przyjemność!
I do New Yorku raport z tych prac ja
wyślę depeszą
pilną
na czasie:
LUDZKOŚĆ - PANOWIE - TO NIE
ABSTRAKCJA,
NAWET USZCZYPNĄC DA SIĘ!